Prowadzone w zagranicznych ośrodkach badania etnofarmakologów wykazały, że ekstrakt z czarnego bzu ma właściwości przeciwbakteryjne, a także przeciwwirusowe.

Na kwiaty i owoce musimy jeszcze poczekać, ale już warto wybrać się w ekologicznie czyste tereny, by wyśledzić kilka bzowych krzewów, z których będziemy mogli później zebrać owoce lub skorzystać z wiosennych listków!

Liście bzu czarnego bogate są w witaminę C, karoten, kwasy organiczne. Zalecane dawniej były także w postaci odwarów jako środek moczopędny, napotny, żółciopędny i immunostymulujący.
 

Czarny bez - naturalny kosmetyk

Czarny bez w postaci świeżych naparów to doskonały kosmetyk na problemy związane ze stanami zapalnymi oczu, cieniami i obrzękami pod powiekami.

Surowiec ten zalecany jest także przy skórze z wypryskami i trudno gojących się ranach. W przypadku tych problemów należy wykonywać kilkunastominutowe ciepłe okłady.
 

Kwiaty czarnego bzu

W maju lub czerwcu, gdy kwiatostany będą już rozwinięte, możemy wybrać się na zbiory. Koniecznie należy to zrobić w słoneczną pogodę i zanim kwiatki zaczną się osypywać.

Ścinamy całe baldachy, które później należy umieścić w zacienionym, przewiewnym miejscu w niezbyt wysokiej temperaturze, by nie zżółkły.

Część świeżego surowca możemy spożytkować np. w postaci placuszków albo przygotować syrop, zalecany w celu wzmocnienia organizmu.

Kwiaty bzu czarnego bogate są we flawonoidy: rytozyd, pochodne kwercetyny i kemferolu, są niezawodnym środkiem w przypadku gorączki, kataru, kaszlu, czyli ogólnie mówiąc – w stanach przeziębienia. Działają moczopędnie i rozkurczowo oraz uszczelniają naczynia włosowate, zwiększając ich elastyczność.

Zbierając kwiaty, pamiętajmy jednak o zostawieniu pewnej ich części na krzewie po to, by móc ponownie skorzystać z kolejnych darów bzu, a mianowicie z owoców.

Owoce bzu czarnego

Owoce czarnego bzu muszą być w pełni dojrzałe, dlatego najlepiej przy sprzyjającej pogodzie zbierać je w sierpniu lub we wrześniu. Podczas tych zbiorów także zostawmy część na krzewie, aby ze skarbów przyrody mogli skorzystać „bracia mniejsi”, o których pisze Sebastian Kneipp: „Ptaszki zanim jesienną rozpoczną wędrówkę, szukają krzewów bzowych, aby krew swoją przeczyścić i naturę wzmocnić do dalszej podróży”.

Owoce bzu czarnego są surowcem antocyjanowym, a co się z tym wiąże, wykazują właściwości antyoksydacyjne, czyli zdolność do wiązania wolnych rodników.

Przetwory z owoców bzu czarnego chronią więc nasze komórki i zapewniają im dłuższą żywotność. Standaryzowane ekstrakty z Fructus sambuci nigri poddawane były naukowej ocenie. Badania in vitro wykazały bakteriobójcze działanie oraz zdolność wiązania się flawonoidów zawartych w ekstrakcie z wirusem grypy, przez co zostaje uniemożliwione wniknięcie do komórki gospodarza. Standaryzowane wyciągi podawano również chorym z objawami grypopodobnymi. Porównując z grupą kontrolną, przyjmującą placebo, czas choroby skracał się o 3-4 dni.

Obecność pektyn ułatwia przygotowanie powidełek o odpowiedniej konsystencji, bogatych w witaminy (A, C i z grupy B) oraz w związki mineralne. Powidełka o niepowtarzalnym smaku pomocne są przy wrzodach i zaparciach. Owoce możemy także wykorzystać do zrobienia soku lub po prostu ususzyć i stosować, gdy potrzebujemy oczyścić organizm z egzogennych toksyn oraz szkodliwych produktów przemiany materii, w niestrawnościach, zaparciach oraz w przeziębieniu i różnych bólach.
 

Bez z apteki


Gdyby jednak wyprawa w poszukiwaniu bzu czarnego i jego surowców nam się nie powiodła, zawsze możemy skorzystać z aptecznych zapasów: herbatki z kwiatów i preparatów zawierających ekstrakty z owoców.

Sambucus nigra to roślina ciekawa zarówno dla etnobotaników, jak i farmakognostów. Składniki czynne bzu i mechanizmy ich działania, ciągle nie do końca poznane, mogłyby dostarczyć wielu tematów badawczych.

A co na to Kleopatra...? Nie dysponując współczesną wiedzą, władczyni Egiptu wykorzystywała kwiaty bzu w celach bardziej praktycznych (patrząc oczywiście z punktu widzenia kobiety słynącej z urody), to znaczy do kąpieli! I miała rację. Kwiaty bzu, jak już wiemy, zawierają flawonoidy, które działają przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, a kwasy organiczne lekko wybielają skórę. W połączeniu z mlekiem używanym w „kąpieli Kleopatry” tworzą niezastąpiony kosmetyk. 
 

Należy jednak pamiętać o ważnej rzeczy: w liściach, niedojrzałych owocach i nasionach bzu czarnego znajduje się glikozyd cyjanogenny – sambunigryna. Związki należące do glikozydów cyjanogennych w organizmie ludzkim ulegają przemianie do cyjanowodoru, blokującego enzymy tkankowe, co prowadzi do zahamowania transportu tlenu z krwi do tkanek.

Cyjanowodór, czyli kwas pruski, jest toksyczny w dużych dawkach. W przypadku surowców z bzu czarnego nie mamy się czego obawiać, zawartość glikozydów cyjanogennych jest niewielka i ulegają one unieczynnieniu podczas suszenia i dodatkowej obróbki termicznej.


Powidełka z owoców bzu czarnego

Na 1 kg owoców około 400 g cukru, odrobina wody i sok z cytryny – gotujemy do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Jeśli obawiamy się pestek lub nie odpowiada nam ich obecność, możemy po krótkim zagotowaniu bez cukru przetrzeć przez sito, a potem otrzymany mus gotować
z cukrem.

Syrop z kwiatów bzu czarnego

Kwiaty z 20-40 baldachów zalewamy syropem otrzymanym przez zagotowanie 1 kg cukru z 1 litrem wody i plastrami cytryny. Pozostawiamy na 2 dni, mieszając raz dziennie po czym filtrujemy i zagotowujemy sok przed przelaniem do wyparzonych butelek.

 Bez jaki jest każdy widzi

 
Sambucus nigra to krzew osiągający czasami rozmiary niewielkiego drzewka. Do celów spożywczych prowadzony jest w uprawach.

W stanie naturalnym często rozsiewany przez spożywające jego owoce ptactwo, spotykany jest w parkach, na skrajach lasów, przydrożach, w wąwozach.

Zalicza się go do roślin synantropijnych, czyli towarzyszących człowiekowi, a dowody na to – w postaci nasionek bzu znalezionych w wykopaliskach – sięgają czasów epoki kamiennej.

Poznając wierzenia ludów słowiańskich, germańskich, Celtów, Brytów i Skandynawów, dowiadujemy się o magicznym znaczeniu tego krzewu dla naszych praprzodków.

Występując jako naturalny składnik domowego ogrodzenia, chronił nie tylko przed gryzoniami, które odstręczał zapach, ale także bronił dostępu przed wszelakimi „złymi duchami”.

Panował przesąd, iż ścięcie bzowego drzewa grozi rychłym nieszczęściem: chorobą (kurcze oraz bóle rąk i nóg) lub śmiercią.

Tym bardziej nie można było używać takiego drewna na podpałkę – sprowadzało to na przebywającego w otoczeniu pieca tak zwany ogniopiór (znamię na twarzy o kształcie płomienia), a także parchy na twarzy i wrzody na plecach.

W niektórych regionach Polski bzom powierzano swoje choroby i tym samym spalenie drewna mogłoby je wszystkie uwolnić…

Do bzowych krzewów odnoszono się z bojaźnią, ale też z szacunkiem – jak podają prace etnografów – w niektórych wsiach długo utrzymywał się zwyczaj uchylania czapki i pokłonu w kierunku bzu czarnego. Także niemieckie i angielskie określenia: Eldertree, Schwarzer Holunder od słów „starszy”, „starszyzna”, odnoszących się do ludzi mających wiedzę, a jednocześnie władzę, wskazują na znaczenie bzu na terenach pozasłowiańskich. Skandynawowie wyruszający na długie wyprawy powierzali bzom swoje zdrowie i życie. Dla Celtów bez był symbolem śmierci i odrodzenia.

W tradycji chrześcijańskiej krzew ten również ma swoją rolę, niestety, niezbyt szczęśliwą: znane jest przekonanie, że na nim powiesił się Judasz. Podanie to zostało utrwalone w nazwie grzybów porastających obumierające pnie bzów. Uszak bzowy Auricularia auricula-judae, czyli w tłumaczeniu „Judaszowe ucho”, to bardzo dobrze znany Azjatom przysmak i medykament. W Europie rzadko zbierany, choć spotkać możemy go na pniach bzów, a także innych roślin drzew liściastych.

Grzyb ten posiada charakterystyczny wygląd, przypominający w strukturze i wyglądzie małżowiny uszne – pod warunkiem że jest dobrze uwodniony. Można go stosować w stanach zapalnych oczu, przeziębieniach i w problemach z hemoroidami; działa ogólnie wzmacniająco.

Bez czarny dla Słowian był nie tylko tajemną rośliną. Na swój sposób nasi przodkowie znali także immunostymulujące właściwości Flos Sambuci – zbierane w noc świętojańską i zjadane po upieczeniu w cieście miały chronić cały rok przed febrą! I dzisiaj warte polecenia są przysmaki przygotowane na bazie bzu: kwiaty smażone w cieście naleśnikowym, soki i powidełka z owoców.



Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus